Mur czy cegły?
22804
post-template-default,single,single-post,postid-22804,single-format-standard,stockholm-core-2.0.7,select-theme-ver-9.3,ajax_fade,page_not_loaded,vertical_menu_enabled,,qode_menu_,wpb-js-composer js-comp-ver-6.4.1,vc_responsive
Title Image

Mur czy cegły?

lider dla siebie

Mur czy cegły?

Dziś chciałabym Ci przypomnieć przypowieść mnicha Ajahna Brahma, na która natknęłam się jakiś czas temu. Zainspirowała mnie i pokazała inną perspektywę.

Na czym skupiasz swoją uwagę i myśli? Na tym co jest ważne w Twoim życiu? Czy na tym, co niekoniecznie jest Ci potrzebne, a spędza Ci sen z powiek?

Przeczytaj i pomyśl czy w swoim życiu widzisz mur czy pojedyncze cegły?

Czy skupiasz się na tym co jest poza Twoim wpływem?

Czy na tym co możesz zrobić?

lider dla siebie

„Budowanie z cegieł może wyglądać na łatwe: najpierw warstewka zaprawy, trochę przyklepać tu, trochę tam. Kiedy zacząłem układać cegły, wyrównywałem jeden róg, a drugi szedł w górę. Więc od nowa wyrównywałem z drugiej strony i cegły wyślizgiwały się z murka. Kiedy wpychałem je z powrotem, by zachować poziom, pierwszy róg znowu szedł za wysoko…

Jako mnich, byłem cierpliwy i miałem tyle czasu, ile było mi potrzebne. Sprawdzałem każdą cegłę, niezależnie, jak długo to trwało. Ostatecznie ukończyłem swoją pierwszą ścianę i podziwiałem ją. Dopiero wtedy zauważyłem – o zgrozo – że umknęły mi dwie cegły. Wszystkie pozostałe leżały równiutko w jednej linii, ale te dwie przechylały się w rogu. Wyglądały strasznie. Zepsuły cały mur. Prawdziwa ruina.

Zaprawa stężała na tyle, że nie dało się wyjąć cegieł, więc zapytałem opata, czy mogę zburzyć mur i zacząć od nowa – czy nawet lepiej – wysadzić go w powietrze. Narobiłem dziadostwa i byłem bardzo zawstydzony. Opat nie pozwolił, mur miał pozostać.

Kiedy oprowadzałem pierwszych gości po naszym nowym powstałym klasztorze, zawsze starałem się unikać mojego murku. Nienawidziłem sytuacji, gdy ktoś to „coś” zdołał zobaczyć. Pewnego dnia oprowadzałem gościa, a ten spojrzał akurat na nieszczęsną ścianę.

– Jaka miła ściana – zauważył mimochodem.

– Proszę pana – odparłem zaskoczony – czy zostawił pan swoje okulary w samochodzie? Czy z pana wzrokiem coś jest nie tak? Czy nie widzi pan tych dwóch niefortunnych cegieł, które psują całą ścianę?

To, co odpowiedział, zmieniło całkowicie moje spojrzenie na tę ścianę, na siebie samego i na wiele innych aspektów życia. Powiedział:

– Tak. Widzę te dwie złe cegły. Ale widzę także 998 dobrych cegieł.

Zatkało mnie. Po raz pierwszy od ponad trzech miesięcy potrafiłem dostrzec, oprócz tych dwóch pomyłek, inne cegły w tej samej ścianie. Powyżej, poniżej, na lewo i na prawo złych cegieł leżały dobre, doskonałe cegły. Ponadto doskonałych cegieł było o całe morze więcej w porównaniu z tymi dwiema wadliwymi. Przedtem skupiałem wzrok wyłącznie na moich dwóch pomyłkach; byłem ślepy na wszystko inne. To dlatego nie mogłem znieść patrzenia na tę ścianę, ani tego, by ktokolwiek na nią patrzył. Dlatego chciałem ją zburzyć. Teraz, gdy już potrafię dostrzec dobre cegły, ściana wcale nie wygląda tak źle…

Każdy ma swoje dwie złe cegły, ale doskonałe cegły w każdym z nas znaczą o wiele więcej niż niedoskonałości.”